Należę prawdopodobnie do jednej z tych osób, która KOMPLETNIE nie potrafi czytać w ludziach, a tym bardziej zrozumieć ich gustów. Zwłaszcza tych gustów, które jawią się jako tak banalne i oczywiste, że największy truizm to przy nich dzieło sztuki.

Weźmy NIEŚMIERTELNĄ różę. Ludzie kochają róże. Na obrazkach, zdjęciach, nawet widziałem jedną ozdabiającą, ehkm – wetkniętą właściwie w – pupę. Pod spodem masę lajków. W takich chwilach nie tyle tracę wiarę w ludzkość, a raczej w siebie – co jest ze mną do cholerny nie tak, skoro ja nie potrafię pojąć dlaczego ludziom podoba się, to co im się podoba.

Jedzenie –  to jest taki prosty trik, że aż sam się zastanawiam, dlaczego do tej pory go nie wykorzystałem. Tu trzeba być sprytnym i wiedzieć z czym i gdzie uderzyć.

Uderzacie w emigrantów – Polaków (może być dowolna inna nacja, ale posłużmy się tu Polakami). Wrzucacie zdjęcie schabowego. Tak – SCHABOWEGO! Z ziemniakami! I kapusto!  Znajomi w Polsce za zdjęcie schabowego na wallu daliby Wam bilet w jedną stronę do Władywostoku, że skomląc błagalibyście o powrót do ich grona.

Na emigracji działa to jednak inaczej – lajki, serduszka, łzy wzruszenia, melancholia. Ciekawe czy Hiszpanie na emigracji wrzucają sobie do grup zdjęcia paelli, a Niemcy bratwursty i kufle z piwem z napisem „Heimweh” (tęskota za domem/krajem).

Oczywiście nasze gusta i zachwyty nie muszą być stricte materialne. W końcu nie jesteśmy pustymi naczyniami, a istotami z duszą.

Znajomy znajomego powiedział kiedyś, że poznał bardzo fajną dziewczynę i był pod wrażeniem jej poglądów. Powiedziała mu ponoć, że świat jest niesprawiedliwy i byłby lepszy bez wojen.

W takich momentach pojawiają mi się – niczym w kreskówkach – iksy na oczach i padam na ziemię przywalony głębią myśli, które właśnie pośrednio na mnie spłynęły. ŚWIAT BEZ WOJEN BYŁBY LEPSZY – już widzę ten tytuł bestsellera, 1000000 egzemplarzy sprzedanych w samej Polsce, wywiady, spotkania z Bono, wizyta w siedzibie ONZ, oklaski. Przygnieciona popularnością swojej książki autorka usilnie pracuje nad kolejnym dziełem, ale efekt mizerny. Jej osobiste magnum opus „Siła Pokory. Dlaczego nie warto szukać winy w innych, a zacząć od siebie” rozchodzi się w liczbie 30 egzemplarzy. Wśród najbliższej rodziny.

Ale zaraz, zaraz. Miliony ludzi nie mogą się mylić, więc może mylę się ja? Pewne motywy będą zawsze się podobały, bez względu na natężenie banału w nich schowane. Może to właśnie to, co pozwala nam jako ludzkości przetrwać w tym już wystarczająco skomplikowanym świecie.

Nie utrudniajmy sobie więc życia. Zamiast je komplikować, warto schować swoje dzikie ambicje do kieszonki. Ja upupiony wizją potęgi prostoty sięgam więc po  schabowego z kapustą i ziemniaczkami. Tak bardzo za nim tęskniłem…

#Zapiskilistopadowe to cykl luźnych tekstów na różne tematy, taki spisany strumień świadomości autora.

 

Reklamy