Moja czytelniczka, Monika, podrzuciła mi parę pytań, z którymi pewnie część z nas zetknie się w czasie Świąt. Postanowiłem przygotować przykładowe odpowiedzi – a nuż ktoś faktycznie mnie tym razem o coś zapyta. Wtedy dam link do bloga. W komentarzach dokładajcie swoje propozycje.

1. Kiedy wracacie do Polski?

Czym właściwie jest Polska? Moja córka postrzega ją bardzo wybiórczo, wprawdzie ekscytuje się przekroczeniem granicy w Zgorzelcu i noclegiem oraz kolacją w Zagrodzie Kołodzieja (polecamy), bo „tam są cukierki na łóżku i dobry rosołek”, ale da niej to jeszcze nie Polska. Polska zaczyna się wtedy, kiedy dojeżdzamy pod dom jej prababci. „Ooo, jesteśmy w Polsce” – krzyczy Zuzanna. Z drugiej strony, nie wiem dlaczego, jak była mniejsza, myliła „Szwajcarię” z „restauracją”. I pod koniec naszego pobytu w Polsce, gdy żegnała się z rodziną, mówiła: „Wiesz babcia, my musimy już wracać do Restauracji, bo tam jest nasz dom”.

2. Pracujesz tam jakoś?

Mój znajomy Rafał – o nim opowiem kiedyś więcej, bo to bardzo ciekawa postać – dał mi kiedyś radę jak sprowadzić psa do Szwajcarii. Myślę, że ta rada bardzo ładnie nawiązuje do powyższego pytania.

„Najpierw mu trzeba załatwić pracę. Jak będzie miał pracę to wtedy może przyjechać do Szwajcarii i starać się o Bewilligung. Naturalnie musicie go zameldować. I niech stroni od alkoholu. Wtedy wszystko się ułoży i kasę odłoży.”

3. Kiedy następne dziecko?

Pies to się liczy? Jeśli tak, to prawdopodobnie w styczniu. Pamiętam natomiast, że jak oznajmiliśmy rodzinie, że się zaręczamy, to kuzynka Agnieszki oznajmiła, że jest w ciąży, więc w naszej rodzinie jedna dobra nowina niesie kolejną. W tym wypadku czekam, aż ktoś z rodziny Agnieszki powie nam, że będą mieli kota.

4. Dużo tam tych muzułmanów?

Kiedyś znajomy muzułmanin zapytał mnie o Polskę: „A dużo tam tych katolików?”.

A wracając do pytania, dużo ludzi oczekuje, że powiem, że zamachy, że atmosfera strachu, kobiety w burkach na ulicach, a policja religijna lata nam po wsi.

Wyszukuje więc w pamięci jakieś kontrowersyjne strzępki wiadomości z mediów szwajcarskich, jak te o zamachu w pociągu sprzed paru miesięcy, po czym okazuje się, że gościu był prawicowym, czystej krwi, szwajcarskim ekstremistą.

W pracy znam także kilku muzułmanów, w tym jednego Egipcjanina, który jako jedyny z całej firmy nauczył się mówić po polsku, by móc bezproblemowo pracować z naszymi oddziałami w Polsce.

5. A po jakiemu wy tam mówicie?

Chrześnica mojej żony ma chyba najlepszą wersję tego pytania, jaką słyszałem: po jakiemu kraju tam mówicie? 

Odpowiedź nastręcza czasem trudności, bo część nie chce wierzyć, że w Szwajcarii zasadniczo niechętnie mówi się po niemiecku, a dialekty szwajcarskie są wszechobecne. I że znajomość choćby paru zwrotów i słów dialekcie jest biletem wstępu do duszy prawie każdego Szwajcara.

Z tymi dialektami to nie tak łatwo i czasem używam mojej 5,5 letniej córki jako tłumaczki.

I korzystając z okazji Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego (ale to za chwilę), dziękuję za każde odwiedziny na blogu, za każdą wiadomość i komentarz i… do przeczytania.

(Zdjęcie tytułowe jest autorstwa AE Krol Photography, http://www.aekrol.com)

Reklamy