Jaka jest opinia Szwajcarów o Polsce? Czy Polak to pijak i złodziej? Czy może ceniony pracownik? – takie pytanie jest tematem dzisiejszego odcinka Czytelnicy Pytają, Paparental Advisory Odpowiada. I od razu zaznaczam, to kolejny temat rzeka, z całą masą subiektywnych odcieni. A my zamoczymy zaledwie stopy.

Zacznijmy od odpowiedzi na proste pytanie: czy Polak kradnie pracę Szwajcarom? Nie, Szwajcarom pracę kradnie Niemiec (na południu Szwajcarii Włoch). Polak kradnie pracę Niemcom (i rzecz jasna Brytyjczykom), a Polakowi pracę kradnie Ukrainiec. Komu kradnie pracę Szwajcar? Chyba tylko innym Szwajcarom.

Faktem jest, że prasa szwajcarska dużo narzeka zwłaszcza na tych Niemców, którzy mieszkają w Niemczech, a pracują w Szwajcarii (biorę przykład z niemieckojęzycznej części Szwajcarii, ale analogie znajdziecie zapewne także we włosko i francuskojęzycznej części).

Co z Polakami? Ci, zgodnie ze statystkami, są raczej mało widoczni. Według najświeższych danych w 8 milionowej Szwajcarii jest nas około 25 tysięcy. Warto jednak zaznaczyć, że w ciągu roku przybyło nas około 5 tysięcy.

Co za tym idzie, Polacy w Szwajcarii postrzegani są względnie neutralnie i nie wywołują wielu emocji. Wiedza o Polsce też jest raczej mocno ograniczona. Może z wyjątkiem naszej reprezentacji piłkarskiej, która pokonała Szwajcarię w trakcie mistrzostw Euro 2016.

Raz na jakiś czas pojawiają się pojedyncze wiadomości. A to o grupie, która postanowiła kraść smartfony w Zurichu i potem zostali bezproblemowo namierzeni i zatrzymani na autostradzie. A to o Polce, która w drogowym tunelu Świętego Gotarda łączącym niemiecko i włoskojęzyczną część Szwajcarii, postanowiła zawrócić, co kosztowało ją ponad 2000 Franków (Polka w Gotardzie). Dalej – o wypadku polskiego autokaru w tunelu przed Schaffhausen. Wreszcie o szwajcarskich koncernach przenoszących miejsca pracy do Polski.

Jak czuję się jako Polak w Szwajcarii? Bardzo dobrze. Nigdy nie spotkałem się z dyskryminacją, w pracy zawsze spotykałem się z szacunkiem i sympatią (i zamówieniami na polskie kabanosy).

Czy to oznacza, że w Szwajcarii każdy Polak tak właśnie się czuje?

Niestety nie, a różne historie opowiadane na portalach społecznościowych, w grupach łączących Polaków w Szwajcarii to potwierdzają. Sprawy o niewypłacane pensje, wykorzystywanie ludzi do granic możliwości (praca po 12 godzin na dobę przez 7 dni w tygodniu), oszustwa, rasizm, zwłaszcza w tych mniej uprzemysłowionych, położonych na uboczu miejscach.

I tu uwaga ogromny truizm – nie każdy Polak to pijak i złodziej, tak samo jak nie każdy Szwajcar to uczciwy, pracowity protestant. A bycie świnią i bucem nie zna narodowości, religii czy poglądów politycznych.

(Na zdjęciu widok ze Stoos – uroczej miejscowości w kantonie Schwyz)

Reklamy