O seksie rozmawia się na szczęście coraz więcej. Z pewnością częściej niż 20 lat temu, kiedy tematu unikano jak ognia. Nadal jednak dyskusje o seksie zbyt często wpadają albo w moralizatorski ton albo stają się wulgarne. Tymczasem, czy byśmy tego chcieli czy nie, seks nadal współrządzi światem i usilnie próbuje utrzymać swoje panowanie po narodzinach pierwszego potomka.

Jeśli chodzi o seks po narodzinach dziecka, to – na pohybel stereotypom – on nie zanika, ani też nie jest ograniczany do planów produkcji kolejnego potomka. Z tym, że już tak łatwo jak wcześniej na pewno nie jest. O tym dlaczego, z doświadczeń różnych rodziców, poniżej.

 1. Idealne środki antykoncepcyjne

Twoja żona właśnie wyszła ze szpitala. Twoje pierwsze dziecko patrzy na Ciebie z uśmiechem. Ooo, jak słodko!

To nie uśmiech, mój drogi kolego. Twoje dziecko śmieje się z Ciebie, bo przez najbliższe parę tygodni, jeśli nie miesięcy, raczej sobie w łóżku nie zaszalejesz. Chyba, że masz na myśli szaleństwo z rozpaczy, bądź braku snu. Tym samym malutki bobas staje się najlepszym środkiem antykoncepcyjnym, jaki wymyśliła natura. Jeśli łudzisz się, że to minie, to porzuć nadzieję, głupcze. Za paręnaście miesięcy ten środek antykoncepcyjny zamieni się w wyspecjalizowany aparat nasłuchująco-lokalizacyjny.

2. Nie znacie dnia ani godziny

Późna noc, dzieci śpią zamknięte w pokoju obok. Zaczyna robić się namiętnie, puszczacie Radio Chilli Zet, zapalacie świeczki z IKEA. Hormony buzują jak szalone, ale jak mają nie buzować, jak ostatnie kilkanaście dni były trzymane na uwięzi. Romantyczna sytuacja rozwija się na dobre, już jesteś w ogródku, już witasz się z gąską… I nagle, płacz z pokoju obok. Z rosnącym przerażeniem nasłuchujecie tupotu małych nóżek…

To jest jak rosyjska ruletka: przyjdzie, albo nie przyjdzie.

Nie znacie ani dnia, ani godziny. Będziecie żyli w ciągłym strachu aż do końca swoich dni.

 3. Wzrost kreatywności

Jeśli ktoś ma problemy z kreatywnością, to polecam dzieci. Nic nie pobudzi Waszej kreatywności tak, jak niezaspokojenie seksualne. W życiu przed dziećmi kreatywność jest elementem flirtu, gry miłosnej. Pierdoły w stylu wanny przystrojonej świecami i pysznych flaków na kolację dla wybranki. W życiu po dzieciach kreatywność wzrasta dziesięciokrotnie i ujawnia się głównie w temacie: jak tu by się pobzykać tak, by te małe się nie skapnęły, co robimy.

4. Mit romantycznych wyjazdów

Wasi znajomi myślą pewnie: – ooo, pojechali we dwoje na romantyczny wyjazd odreagować. Będzie się działo.

Tymczasem to założenie jest błędne, okazja do romantycznego wyjazdu we dwoje nie kończy się wcale nieprzewanym 24 godzinnym łóżkowym maratonem. Zazwyczaj jest tak, że wyjazdy jednonocne niespecjalnie się kalkulują, bo w pierwszą noc z reguły nadrabia się sen, a nie traci energię na te czy inne czynności seksualne. Na drugi dzień można za to na spokojnie zjeść śniadanie, pójść na spacer albo do SPA, zjeść obiad, wypić lampkę wina, obejrzeć film i dopiero wtedy kombinować z resztą wieczoru.

 5. Koniec życia, jakie znacie

Historia Christiana Greya – bohatera filmu pseudo erotycznego – skończy się w momencie, kiedy jego partnerka urodzi dziecko. Długie, namiętne noce z pejczem w tle, zamienią się na krótkie, namiętne, ale krótkie chwile. Bo w życiu piękne są własnie tylko chwile – śpiewał klasyk, a Wy niemający dzieci, ale je planujący, przekonacie się o tym wkrótce. W tym kontekście popularne i wkurzające bezdzietne osoby zdanie – „poczekajcie, aż będziecie mieć dzieci” nabiera dodatkowego i złowieszczego znaczenia. Z mojej strony rada, nie czekajcie, nie dajcie się wkurzać dzieciatym. Korzystajcie. Póki możecie…

To jest Paparental Advisory, a powyższe tezy sa mocno przejaskrawione. Jeśli nie macie jak uprawiać seksu, to prawdopodobnie nie przez dzieci, tylko przez lenistwo i przywiązanie do smartfonów. I przez niezdrową dietę. Albo błędne przekonania religijne. Ewentualnie teściową, od której wreszcie należałoby się wyprowadzić.

Reklamy