Szwajcaria to piękny kraj, bez dwóch zdań żyje się tu miło i bezpiecznie. Mieszkam tu już jednak nieco czasu i przyznam, jest parę rzeczy, które mnie niewymownie irytują. O czym mowa? Oto one.

1. Szwajcaria to państwo policyjne

Wszyscy to powtarzają i nie bez racji, Szwajcaria to państwo policyjne. Koło bloku, gdzie mieszka mój brat jest nawet komenda KAPO – Kantonpolizei (policja kantonalna), więc wiemy, że słowa na wiatr rzucane nie są. I tu przychodzi pierwsze rozczarowanie.

Stłuczka z naszej winy. Przyjeżdza policja. Myślę sobie – ooo nareszcie, dostaniemy mandat, państwo policyjne w akcji. Tymczasem policjant pomaga nam tylko wypełnić formularz do ubezpieczalni, a na moją uwagę o tym, że byliśmy w 100% winni macha ręką i mówi, że mogło się zdarzyć, a skoro nikt nie ucierpiał to najważniejsze i nie ma co się przejmować. I gdzie tu jest szwajcarska policyjność? A gdyby ktoś mnie napadł, to też dostałby upomnienie?

2. Szwajcarzy są nietowarzyscy, zapomnijcie o nawiązywaniu przyjaźni

Wśród Szwajcarów przyjaciół nie znajdziesz, wszyscy tak mówią, a skoro wszyscy tak mówią, to nie ma za bardzo, co dyskutować. I mnie to pasuje, bo ja także jestem nietowarzyski.

Jakież było moje zdziwienie, jakaż moja złość, gdy w dniu urodzin mojej żony, około 20:30 do naszych drzwi zapukała nasza sąsiadka z góry całkowicie NIEZAPOWIEDZIANA. Przez chwilę myślałem, że może chodzi o nieprzystosowaną do tutejszych warunków imigrantkę, ale znam naszą sąsiadkę i wiem, że to czystej krwi Szwajcarka. I jeszcze kwiaty przyniosła nie biorąc w ogóle pod uwagę, że któreś z nas mogło mieć uczulenie na pyłki.

Dzięki Bogu, wkrótce się wyprowadzamy do innego kantonu  i mam nadzieję, że w nowym miejscu nikt nas nie będzie odwiedzał.

3. Szwajcarskie sery wprowadzają niepotrzebne zamieszanie

Każdy Polak, Niemiec czy Włoch wie, że ser je się na kanapce i koniec. W ten sam sposób jadłem szwajcarski ser raclette, bo sproszkowane (!) fondue spadało mi z chleba. Potem zdałem sobie sprawę, że ten ser się grilluje.

I ja teraz się pytam, czy na paczce gdzieś to jest napisane? Czy ktoś, kto się tu nie urodził nie ma prawa wiedzieć, jak to się je? Jak jedziesz do Polski jako obcokrajowiec, to kupując pierogi masz jasno wyjaśnione – gotować do wypłynięcia. Czy ktoś widział na Raclette napis: smażyć do rozpłynięcia?

Moim zdaniem bardzo niemiły gest w stronę obcokrajowców.

4. W pracy traci się niepotrzebnie czas na Abschiedsapéro

Abschiedsapéro to taka tradycja, że jak ktoś odchodzi z firmy to kupuje ciastka, kanapki, soki i wino i wszyscy przychodzą i mówią mu, jak to się zajebiście razem pracowało i że będzie żal jak odejdzie i szef działu wygłasza mowę. Czasem lecą łzy, ludzie się śmieją, atmosfera rozluźnienia.

Miła, acz całkowicie zbędna tradycja. Odchodzisz  z pracy to odchodzisz, nie ma co tracić czasu na ludzi, którzy i tak nie wniosą już nic do produktywności zespołu, a tylko odciągają uwagę reszty od przekraczania celów i umacniania zadowolenia klienta.

Mam nadzieję, że ja, jak i moi rodacy pokazują Szwajcarom jak się pracuje, a nie marnuje czas w biurze.

5. W Ticino nie szanuje się turystów

Znamy przyzwyczajenia Włochów, co do tego nie ma wątpliwości. Ketchup z pizzą grożą ekskomuniką albo zabraniem paszportu. Ale już we włoskojęzycznej części Szwajcarii – Ticino – mogli by, przez wzgląd na turystów dać na luz i serwować włoską pizzę z ketchupem dla turystów.

Turysta płaci to wymaga, a ci nie dość, że nie dają ketchupu ani sosu czosnkowego to jeszcze za pizzę z paroma oliwkami, ze serem i salami liczą sobie jakieś kosmiczne pieniądze. Całkowicie antyturystyczna postawa i wieszczę im problemy gospodarcze.

No, ale mają ładne jezioro, góry (Alpy?) wokół, a na parę z tych Alp da się wjechać kolejką szynową.

6. Szwajcaria jest bardzo droga

Z Aarau do Lugano macie jakieś 250 km i to jest de facto cała długość autostrady. W Polsce tych kilometrów są tysiące, w Niemczech nie wspomnę. A tu 250 km wzdłuż i jeszcze każą sobie liczyć 40 Franków rocznie. Jak dla mnie to naprawdę zdzierstwo i brak szacunku dla kierowców. Ale Szwajcaria jest droga, więc ten bezczelny wręcz stosunek ceny do długości autostrad wcale mnie nie dziwi.

To jest Paparental Advisory, więc nie bierz każdego przeczytanego zdania dosłownie. Szukaj między słowami. A jeśli nie znajdziesz, to znaczy, że źle szukała(e)ś.

Reklamy