Często się mówi, że trudy wychowywania dzieci rekopensuje ich miłość. Z pewnością tak, ale bądźmy realistami – posiadanie dzieci posiada pewne bardzo praktyczne aspekty, które – śmiem twierdzić – mogą przekonać nawet niezdecydowanych.

Oto krótka lista kilku powodów, dla których dzieci mieć warto i sytuacji, kiedy są bardzo przydatne.

1. Koło ratunkowe

Środek nudnej imprezy. Na stole gipfeli (albo croissanty jak kto woli) i coca cola. Dorośli gadają o pierdołach, ktoś, kto 100 lat żył pod ziemią puszcza na Youtube psa pająka, którego widziałem setki razy. Dyskretnie mrugam do żony. – Przepraszam, musimy już iść, dzieci zmęczone. – Aaa, ale jest dopiero 16:30 – odpowiada gospodarz. – No, cóż poradzić, wiesz jakie są dzieci – odpowiadam i całą rodziną wychodzimy z imprezy, żeby jeszcze zdążyć do aquaparku.

2. Parkowanie zawsze blisko wejścia

Sobota, szaleństwo zakupów. Jedziemy do naszego ulubionego Glatt Shopping Center w Wallisellen. Oczywiście, jak zawsze wszystkie miejsca zajęte. Prawie…

W oddali miejsce oznaczone rysunkiem pani, pana, dziecka i wózka. Podjeżdza do niego para w Porsche Cayenne z zuryską rejestracją.

Dodaję gazu, zajeżdzam im drogę i parkuję zanosząc się śmiechem jak Jack Nicholson w Lśnieniu. Oni przerażeni odjeżdzają. Byli pierwsi. Nieważne. Im tam nie wolno parkować. Mnie wolno. Jestem rodzicem.

3. Najlepsze miejsca w samolocie

Stoimy przy bramkach, za chwilę podjedzie autokar, który podwiezie nas do samolotu, którym polecimy sobie na Ibizę. Za nami 200 osób, przed nami tylko ekipa obsługi, która dba o to, żeby nikt się przed nas nie wpakował. Mamy dzieci. Mamy w rękach 2 wspaniałe asy, a cała reszta ze swoimi waletami mogą nam naskakać.

Twoja żona jest w ciąży? Masz jokera…

4. 200 Franków na dziecko…

Nieopodatkowane 200 Franków to w przeliczeniu około 71 czekolad Lindt. Dzieciom dacie po 2 dwie i jesteście 67 czekolad do przodu. Muszę dodatkowo argumentować?

5. Bezstresowe korzystanie z placów zabaw

W okolicach Dietikonu jest taki kryty plac zabaw, Starbie. Jeździmy tam od czasu do czasu, bo dzieci mogą się wyszumieć, a jest tam co, robić – dmuchane góry, zamki, tory przeszkód, siatki do wspinania, zjeżdzalnie.

ZAWSZE widzę tam takich ojców jak ja, co niby pilnują swoich pociech, a w rzeczywistości korzystają z tych atrakcji ile wlezie. Bo kto nie chciałby się wspiąć na dmuchany zamek i zjechać na czterech literach w dół, albo poskakać na trampolinie.

Ja sobie tej przyjemności nigdy nie odmawiam.

6. Kupowanie komiksów, gier i zabawek „dla dzieci”

Wszyscy zawsze mi powtarzają, że strategicznie myślę, a ja nieskromnie nie zaprzeczam, bo znam fakty. Playstation 4 kupiłem rok  po urodzinach syna, co i tak uważam za dość spore opóźnienie. Będzie miał mały w co grać, jak nieco podrośnie. W przypadku Dark Souls 3 poczeka niestety jeszcze 17 lat, ale cóż…

Mam też pełną kolekcję komiksów z Tytusem, Romkiem i A’Tomkiem oraz zbiór powieści Pan Samochodzik.

7. Jak zaoszczędzić dzięki dzieciom

Wyobraźmy sobie, że jesteście tak skąpi, że wyjście do restauracji przyprawia Was o palpitacje serca. Jest na to sposób.

Zamawiajcie menu dla dzieci. Kosztuje trochę taniej, a pewnie też się coś tam najecie. Wstydu nie ma, bo przecież macie dzieci. Podobnie w sklepach, na promocjach dla dzieci. Kupujecie niby dla dzieci, bierzecie dla siebie. Okrutne? Świat jest okrutny. Wy próbujecie tylko oszczędzać.

8. Jak zaoszczędzić dzięki dzieciom / wersja alternatywna

Założmy, że nie jesteście tak skąpi, jak w punkcie 7, ale nadal chcecie zaoszczędzić.

Dla siebie nie zamawiacie nic. Dla dzieci 1 danie dorosłe na pół. Dojadacie co zostanie. Zostanie dużo, bo wcześniej napchaliście dzieci chipsami z promocji.

9. Prezenty, jeszcze więcej prezentów

Zapamiętajcie, dzieci = prezenty. Dużo prezentów. Część niepraktycznych, część niepasujących, ale od czego jest rynek wtórny. Sprzedacie 400 niechcianych śpioszków lub bluzeczek i już prawie macie na używanego iPhone

10. Pieniądze, jeszcze więcej pieniędzy

Nie chcecie mieć dzieci? Wasza sprawa. Możecie się nacieszyć swoimi kopertami z wesela.

W tym czasie rodzice nie nadążają przeliczać pieniędzy z chrztów, komunii, bierzmowań, bar-micw i wszelkich możliwych świąt lub wystawiają najnowszego iPada z chrzcin, którego 3 miesięczny bobas i tak nie wykorzysta, na Allegro czy szwajcarskie Ricardo.

Pieniądze szczęścia nie dają, pieniądze dają ładne rzeczy. Ładne rzeczy dają szczęście.

(Uwaga. To jest Paparental Advisory. Wszystkie powyższe sytuacje są zmyślone i mają na celu uświadomienie Was, że miłość Waszych dzieci i tak jest najważniejsza)

Reklamy