O czasów dinozaurowych do znudzenia podkreśla różnice międzypokoleniowe. W porządku, może i nasze dzieciństwo różniło się od dzieciństwa naszych dzieci, ale jest solidny punkt wspólny. Jako dzieci jesteśmy zdolni do wpadania na możliwie najgłupsze pomysły.

Poniższa lista nawiązuje właśnie do takich najgłupszych, ale dziko satysfakcjonujących zabaw.

Co ciekawe, niektóre z nich przeniosły się do naszej teraźniejszości pod postacią żartów, bądź z angielska pranków i niektórzy youtuberzy potrafią na tym zarabiać całkiem niezłe pieniądze.

Dla nas była to jednak czysta, dzika i nieskrępowana rozumem, satysfakcja.

Czy opowiem o tym w najbliższym czasie moim dzieciom? Nie muszę. Wpadną pewnie na coś jeszcze lepszego.

1. Niewidzialny gość

Zabawa prosta, a przy tym skrajnie śmieszna, acz irytująca dla sąsiadów. Wyglądało to tak: wybieraliśmy cel, drzwi i dzwonek sąsiada, najlepiej nie z naszego piętra. Dzwoniliśmy kilka razy dzwonkiem, po czym co sił w nogach uciekaliśmy na inne piętro. Tam, zaszyci w kącie i wstrzymujący oddech i śmiech słuchaliśmy zafrapowanego sytuacją sąsiada wołającego „halo, jest tam kto?”. Po kilku takich akcjach dało się słyszeć mocne przekleństwa. Cel osiągnięty.

2. Zacinanie windy

W naszym bloku powszechnie dostępna była wajcha zatrzymująca dopływ prądu do windy. Wystarczyło poczekać, aż ktoś wsiądzie, ruszy i…

Winda stawała, a w niej zapadała ciemność. A potem zaczynały się krzyki. W kosmosie może nikt nie usłyszy Waszego krzyku, w bloku za to każdy. Żart na miarę najlepszych youtube’owych żartów z windą.

3. Dzwonienie do nieznajomych

Dzwoniliśmy do obcych zanim to było modne. A wyglądało to tak: z telefonu domowego kolegi wybieraliśmy przypadkowe numery i wkręcaliśmy ludzi prosząc o podanie do słuchawki przypadkowych osób i nie dowierzając, że dana osoba tam nie mieszka. Nasze dwie przyjaciółki miały też etap dzwonienia po koleżankach z innej klasy i grożenia im konswekwencjami w razie, gdy nie przestaną podrywać pewnych kolegów z ze szkoły. Pomysł prosty i na tamte czasy sprawcy praktycznie nie do namierzenia.

4. Gra w rzucanie nożem

Do tej zabawy wystarczył piasek, na nim wyrysowany okrąg podzielony na równe pola i nóż. Każdy gracz, ustawiając ostrze noża na ręce bądź palcu, próbował wbić nóż w pole przeciwnika, tym samym zagarniać jego teren wzdłuż linii wbicia noża.

Co ciekawe ran kłutych przy tej zabawie jakoś nie pamiętam.

5. Spluwki

Pierwotna wersja paintballa. Brało się rurkę bądź słomkę, jako amunicja służył ryż, albo małe kulki z plasteliny. I tą oto amunicją ostrzeliwało się przeciwną drużynę. Zasady proste, konsekwencje dla zdrowia potencjalnie poważne, ale jakoś nikt nigdy oka nie stracił, choć trafiały się małe urazy.

Reklamy