Bycie rodzicem to – tu zacytuję klasyka – wielka siła, ale i wielka odpowiedzialność. Ja i przykład dany moim dzieciom przełoży się bezpośrednio na ich charakter w przyszłości. Czy jestem tatą idealnym? Kocham moje dzieci i staram się, ale jestem daleki od ideału.

W swoistym rachunku sumienia zrobiłem listę rzeczy, z których w ubiegłym roku nie byłem dumny jako tata. I co chciałbym poprawić w zaczynającym się roku.

1. Wiszenie na smartfonie

Zabawne. Kiedyś i bez smartfona byłem na biężąco, a odkąd posiadam kolejne wersje iPhone’ów mam usilną potrzebę sprawdzania wszystkiego – WordPress – jak idzie mojemu blogowi, Spotify – aktualizowanie playlist, tu Twitter, tam – jakżeby inaczej – Facebook, Messenger, Gmail, LinkedIn, Xing i tak dalej i bez końca. Wracam z pracy i nadrabiam zaległości, czasem ignorując wywoływanie mnie przez moje dzieci do zabawy. Tak, bywam idiotą.

2. Robię ostre curry

Lubię jeść na ostro i lubię samodzielnie robić świeżą pastę curry. Tyle,  że czasem zapominam o tym, że moje dzieci niekoniecznie są zdolne trawić te moje wymysły kulinarne i pod koniec gotowania w panice dogotowuję im coś na szybko i byle jak. I tak ja jem wypasione, aromatyczne curry, one jedzą makaron ryżowy z warzywami. A wystarczyłoby na początku gotowania pamietać o ograniczeniu liczby papryczek w paście do minimum i dolania odpowiedniej ilości mleka kokosowego. Na moje usprawiedliwienie dodam, że się poprawiam.

3. Nie czytam dzieciom bajek

Dzięki Bogu czytam, ale nie zawsze. Czasem, zwłaszcza w piątkowe wieczory, kiedy tydzień pracy się kończy, a ja wreszcie mogę odsapnąć, zamiast przeczytać im do snu, zbywam je puszczoną z laptopa bajką.

Z dzieciństwa pamiętam morze książek, które mi czytano i które potem sam czytałem. Czy naprawdę jestem tak wielkim egoistą, że nie chcę tego samego dla swoich dzieci? Mam nadzieję, że jednak nie.

4. Kupuję burgery i frytki w fast foodach

Nasze stołowanie się w fast foodach odnosi się może do 1% naszego odżywania i z reguły dzieje się to w podróży, ale nie mogę wybaczyć sobie, że pozwalam moim własnym dzieciom jeść serwowane tam gówno. Razem z Agnieszką kierujemy się filozofią slow food i w naszej lodówce nie uświadczycie mrożonek i gotowych dań, czy też Coca Coli i tym podobnych napojów.

Na moim Facebooku pojawiło się zdjęcie Zuzanny w jednej z popularnych sieci fast food. Do dziś prześladuje mnie to zdjęcie i tamten dzień. Może to śmieszne, ale nie lubię deptać własnych przekonań. A wtedy zdeptałem.

5. Krzyczę zamiast tłumaczyć

Czasem ponoszą mnie nerwy, zwłaszcza kiedy sytuacja robi się napięta, dzieci nie słuchają, ja jestem zmęczony i zestresowany – wtedy łatwo mi o wymówkę w postaci krzyku i durnej wiary w to, że krzyk załatwia sprawę. Gówno załatwia – obracam dziecko przeciw sobie, wzmiacniam w nim poczucie strachu i za cholerę mu nic nie tłumaczę. Jeśli w 2016 krzyknę na któreś ze swoich dzieci, możecie dać mi w mordę.

Inne grzechy też pamiętam, ale mam nadzieję nie popełniać ich więcej. Bycie ojcem to wielka siła i wielka odpowiedzialność. Bycie ojcem to także nauka na własnych i cudzych błędach. Mam nadzieję, że moje błędy przysłużą się komuś, a za rok nie będę musiał robić podobnej listy.

Reklamy